
Zaczynając jako oficer wojskowy, przeszedł do świata akademickiego, by po cichu stworzyć imperium okien PCV w spokojnej dzielnicy Bytowa. Oprócz Drutexu S.A., jednego z najbardziej dochodowych polskich przedsiębiorstw eksportowych, Leszek Gierszewski pozostawił po sobie bardzo osobistą historię sukcesji, która pokazała, jak często wizja i pokrewieństwo często się ze sobą kłócą. Zmarł w grudniu 2025 roku.
Przez lata pojawiało się wiele domysłów na temat następcy Gierszewskiego. Wiele osób sądziło, że władzę przejmie syn, ale ci, którzy obserwowali wewnętrzne funkcjonowanie firmy, wiedzieli, że rzeczywistość była znacznie mniej tradycyjna. Następca tronu nie istniał. W starannie przemyślanym i prawdopodobnie defensywnym posunięciu, jego żona, dr Kamila Gierszewska, została wyłączną zarządczynią wartego 3 miliardy euro imperium.
| Kluczowy element | Szczegóły |
|---|---|
| Imię i nazwisko | Leszek Gierszewski |
| Rok urodzenia i śmierci | 1950–2025, Bytów |
| Główne osiągnięcie | Założyciel i prezes Drutex S.A. |
| Osoba przejmująca firmę | Dr Kamila Gierszewska – żona, główna sukcesorka |
| Dzieci | Dwie córki (z Kamilą), Karolina i Jakub (z innego związku) |
| Decyzja spadkowa | 100% udziałów przekazane żonie |
| Cytat założyciela | „Sukcesja to nie prawo z urodzenia, lecz wynik kompetencji.” |
| Źródło zewnętrzne | Forbes Polska (https://www.forbes.pl) |
Niektórzy uważali to za niemal szekspirowskie. W ostatnich latach życia Gierszewski otwarcie przyznawał w wywiadach, że jego dzieci, Jakub i Karolina, miały mniejszościowe udziały. Mówił jednak otwarcie o zaciekłych sporach, które niegdyś rozbijały zarządy rodzinnej firmy. Wewnętrzny spór prawny, który oficjalnie był prywatny, przedostał się do prasy branżowej, był spowodowany sporem dotyczącym oczekiwań dotyczących dywidendy, kierunku rozwoju firmy i roli reinwestycji. Wyraził obawę, że firma trafi w ręce osób motywowanych bardziej poczuciem wyższości niż przedsiębiorczością.
Drutex nie był firmą stworzoną dla łatwych spadkobierców. Pod kierownictwem Gierszewskiego funkcjonował jak logistyczna operacja na poziomie wojskowym. Od pierwszej linii produkcyjnej profili PVC po eksport do ponad 40 krajów, każdy krok był napędzany precyzją, porządkiem i ekspansją. Nastroje rodzinne nie zawsze były zgodne z tym etosem.
W zaskakująco szczerym wywiadzie wyjaśnił, że „sukcesja nie jest automatyczna – trzeba na nią zapracować”. To zdanie, wplecione w akapity opisujące konflikty akcjonariuszy i zamrożenie dywidendy, utkwiło mi w pamięci na długo po przeczytaniu.
Miał wiarę w Kamilę. Była nie tylko jego partnerką życiową, ale i jego zaporą. Była utalentowaną ekonomistką, strategiem i przez wiele lat jego najbliższą partnerką biznesową. Zanim zakończył plan transformacji, Kamila zasiadała już za stołem zarządu, radziła sobie z kryzysami dostawców i pomogła zdobyć jeden z największych kontraktów eksportowych Drutexu do Niemiec, mimo że ich dwie córki były jeszcze małe. Kiedy nadszedł czas, zamiast odziedziczyć tytuł, wkroczyła w wir egzekucji.
Syn Leszka z poprzedniego związku, Jakub, nadal był udziałowcem, ale nie następcą. Według wcześniejszych danych firmy Jakub i Karolina posiadali wspólnie nieco mniej niż 25% udziałów w firmie. Jednak wraz z pojawianiem się wewnętrznych konfliktów ich role stopniowo malały. Twierdził, że Gierszewski miał nadzieję, że będą się rozwijać wraz z firmą, ale gdy napotkał sprzeciw wobec dodatkowych reinwestycji, zdecydował się postawić na ciągłość, a nie na sentymenty. Powiedział, że wypłacono im już „dziesiątki milionów” dywidend.
To ostrożność, a nie zaniedbanie, doprowadziła do jego ostatecznego publicznego planu całkowitego pominięcia syna. Mianowanie żony było deklaracją długoterminowej stabilności dla mężczyzny, który kiedyś stwierdził, że jego obowiązkiem jest ochrona „nie tylko firmy, ale i ludzi, którzy od niej zależą”.
Chociaż Kamila Gierszewska posiada obecnie wszystkie udziały, należy pamiętać, że nie działa sama. W jej zarządzie zasiadają Damian Dworek i Kamil Gierszewski, o którym uważa się, że jest imiennikiem lub dalszym krewnym, a nie synem w linii prostej. Precyzyjna konstrukcja miała być profesjonalna, solidna i zabezpieczona prawnie.
Niezachwiana determinacja Leszka jest często uznawana za przyczynę sukcesu Drutexu. Jednak jej utrzymanie może okazać się dziedzictwem Kamili. Jej obecność stała się zauważalnie silniejsza od grudnia, mimo że rzadko wypowiadała się publicznie z taką samą intensywnością jak jej mąż. W oświadczeniu wydanym wkrótce po jego śmierci obiecała „kontynuować jego pracę z taką samą determinacją, jaką okazywał każdego dnia”.
To zdanie ma w sobie subtelną mądrość. Kamila buduje teraz na odpowiedzialności, podczas gdy Leszek budował na ambicji.
Oczekiwania, dziedziczenie i albo spuścizna, albo upadek to powszechne wzorce w historiach sukcesji. Jednak ta wydaje się zupełnie inna. Została zaprojektowana z myślą o zachowaniu kultury, a także ciągłości. Leszek Gierszewski zdawał sobie sprawę, że Drutex nie potrzebuje kolejnego Gierszewskiego. Potrzebne było przywództwo, które rozumiałoby powagę tego, co zostało zbudowane, i wagę każdego wynagrodzenia, które to wspierało.
Podczas transformacji panował pewien szum. Krążyły plotki o „odcinaniu” spadkobierców lub ich ignorowaniu. Jednak w biznesie sentyment rzadko bierze górę nad strukturą. Drutex wciąż się rozwija, notując stabilny eksport i podobno rosnącą liczbę partnerów w Niemczech i Skandynawii.
Fundamentem firmy są ramy – ramy, które wspierają, chronią i są trwałe. Gierszewski, co jest trafne, pozostawił po sobie coś więcej niż tylko towary. Zostawił po sobie również konstrukcję. Co więcej, budynek wydaje się niezwykle solidny, niezależnie od tego, czy jego syn zaakceptuje spadek.
Ta historia przypomina nam, że najtrwalsze dziedzictwo jest często chronione nie tylko więzami krwi, ale także wiarą, przezornością i gotowością do przetrwania rodzinnych zawirowań w służbie wyższemu celowi.
