Ma 48 lat, ale wiek nie stanowi dla niej przeszkody. Dla Aleksandry Kurzak to raczej narzędzie – tak samo cenne jak głos, technika czy artystyczna intuicja. Urodzona w Brzegu Dolnym, dojrzewała muzycznie pomiędzy Wrocławiem a Hamburgiem, zdobywając doświadczenie, które dziś czyni jej występy szczególnie poruszającymi.

Na początku kariery olśniewała jako sopran koloraturowy – świeży, lekki, zwinny jak poranny wiatr. Jej Susanna w „Weselu Figara” czy Adina w „Napojach miłosnych” były dowodem na perfekcyjną kontrolę i sceniczną świeżość. Jednak z czasem, stopniowo i z rozwagą, sięgała po role bardziej wymagające emocjonalnie – Violetta w „Traviacie”, Desdemona w „Otellu”, Mimi w „Cyganerii”.
Aleksandra Kurzak – dane biograficzne
| Kategoria | Informacje |
|---|---|
| Imię i nazwisko | Aleksandra Kurzak |
| Data urodzenia | 7 sierpnia 1977 |
| Wiek | 48 lat (na 2026 rok) |
| Miejsce urodzenia | Brzeg Dolny, Polska |
| Zawód | Śpiewaczka operowa (sopran) |
| Edukacja | Akademia Muzyczna we Wrocławiu, Hochschule für Musik und Theater Hamburg |
| Najważniejsze sceny | Metropolitan Opera, Royal Opera House, Opéra de Paris, Staatsoper Wien |
| Repertuar | Mozart, Verdi, Puccini, Donizetti, Szymanowski |
| Wytwórnie | Decca Records (2011–2018), Sony Classical (od 2018) |
| Odznaczenia | Krzyż Zasługi, Medal Gloria Artis |
| Strona | www.aleksandrakurzak.com |
Przejście między fachami operowymi często bywa ryzykowne. Dla wielu śpiewaczek może oznaczać utratę komfortu lub niepotrzebną presję. Ale Kurzak pokazała, że jeśli coś się zmienia w głosie, to nie po to, by zrezygnować – ale by opowiedzieć historię głębiej, bardziej świadomie.
Podczas jednego z jej występów w Paryżu, gdy śpiewała Violettę, zdałem sobie sprawę, jak bardzo zmieniło się moje podejście do tej postaci. Nie widziałem już w niej ofiary – widziałem kobietę, która zna cenę każdego wyboru. Jedna pauza miała więcej emocji niż niejeden akt.
Związek z Roberto Alagną, który narodził się podczas wspólnych spektakli „L’elisir d’amore”, jest czymś znacznie więcej niż artystyczną kolaboracją. Małżeństwo, wspólne dziecko, liczne wspólne występy – te elementy pokazują, że ich partnerstwo funkcjonuje na kilku płaszczyznach. Widzowie to wyczuwają. Ich duety nie są tylko dobrze zagranymi emocjami – są prawdziwym dialogiem.
Od 2018 roku Aleksandra Kurzak nagrywa dla Sony Classical, co pozwala jej prezentować repertuar bardziej zróżnicowany – od pieśni Chopina po dramatyczne arie Verdiego. Jej interpretacje są wyjątkowo dojrzałe – czasem delikatne jak oddech, czasem pełne namiętności, ale zawsze niesione przekonaniem.
W 2019 roku sięgnęła po Cio-Cio San w koncercie na Placu Defilad w Warszawie. Występ pod gołym niebem, w mieście, z którym wciąż łączy ją wiele, miał wyjątkową energię. Nie chodziło o perfekcję – chodziło o obecność, która wybrzmiewała z każdej frazy. Tego wieczoru wielu widzów mogło poczuć, że wiek w operze może być darem, a nie ograniczeniem.
Wystąpiła w „Don Carlosie” jako Elisabetta di Valois, wcześniej kreowała Nedda, Rachel, Liù. Lista ról się poszerza, a wraz z nią głos – nie tylko w sensie wokalnym, ale też narracyjnym. Jej heroiny mają motywacje, historie, nie są tylko pięknymi głosami – są postaciami z krwi i kości.
Były też momenty rezygnacji – jak w Monachium, gdzie miała zaśpiewać wszystkie role kobiece w „Opowieściach Hoffmanna”. Spór z dyrygentem sprawił, że zrezygnowała z udziału, tłumacząc, że „straciła pasję”. Nie każda artystka odważyłaby się na taki gest. Ale czasem to właśnie milczenie pozwala zachować integralność.
Jej koncertowe wybory są równie ciekawe. Kurzak pojawia się nie tylko w operowych produkcjach, ale też w oratoriach i pieśniach. Jej interpretacje „Carmina Burana” Orffa czy „Stabat Mater” Szymanowskiego wyróżniają się wyjątkowym wyczuciem tekstu i emocji. To repertuar, który wymaga szczególnej wrażliwości – i ona ją ma.
Kurzak ma dziś 48 lat. Dla jednych to etap, w którym trzeba zwolnić. Dla niej to etap, który pozwala sięgnąć po więcej. Wiek staje się nie przeszkodą, ale narzędziem – pozwala mówić pełnym głosem, ale też słuchać ciszy między nutami.
Jeśli zastanowimy się, co daje artystce długowieczność, odpowiedź będzie zaskakująco prosta: elastyczność. Kurzak nie bała się zmian. Uczyła się nowych ról, podejmowała wyzwania, ryzykowała. Jej ścieżka zawodowa to ciągłe rozwijanie, nie powielanie schematów.
W nadchodzących latach możemy się spodziewać, że Aleksandra Kurzak nadal będzie obecna tam, gdzie jakość wygrywa z efekciarstwem. Jej głos, który zyskał głębię i moc, z pewnością przyniesie jeszcze wiele wzruszeń – zarówno w teatrach, jak i w nagraniach.
