Gdy jego nazwisko wybrzmiało ze sceny w Park City, niektórzy w sali zamienili się w uważnych słuchaczy, jakby dopiero teraz usłyszeli o filmie, który zdążył już zyskać uznanie jury. Andrius Blaževičius, litweski reżyser, odebrał nagrodę za najlepszą reżyserię za How to Divorce During the War, film, który w sposób wyjątkowo wyważony połączył osobisty dramat z tematyką wojennego rozdarcia.

Nie był to jednak samotny triumf. W tle nagrody kryje się zespół współtwórców – w tym polskich – którzy znacząco wpłynęli na finalny kształt produkcji. Ich wspólna praca przypominała raczej harmonijny układ taneczny niż tradycyjny plan filmowy – ruchy skoordynowane, decyzje wspólnie omawiane, emocje obecne, ale nie przytłaczające. Dzięki temu film zachował autentyczność, której trudno byłoby się spodziewać po historii tak osadzonej w kontekście społecznych napięć.
| Informacja | Szczegóły |
|---|---|
| Reżyser | Andrius Blaževičius (pochodzenie: Litwa) |
| Tytuł filmu | How to Divorce During the War (Skyrybos karo metu) |
| Nagroda | Najlepsza Reżyseria, Konkurs Filmów Fabularnych Międzynarodowych, Sundance 2026 |
| Tematyka | Relacje osobiste w czasach konfliktu |
| Współpraca | Wkład polskich twórców i producentów w międzynarodowej koprodukcji |
| Miejsce wydarzenia | Sundance Film Festival – Park City i Salt Lake City, USA |
| Liczba zgłoszeń | 15 775 filmów (94 długometrażowe, 57 krótkie) |
| Źródło | https://www.sundance.org/articles/2026-awards |
Film nie sili się na efekty. Jest cichy, ale zdecydowany. Jego siłą są rozmowy – często niedopowiedziane – i gesty, które urastają do rangi decyzji ostatecznych. W jednej scenie para głównych bohaterów siedzi przy stole, dzieląc się śniadaniem w milczeniu. Kamera pozostaje nieruchoma, a widz ma wrażenie, że przez tę ciszę przelewa się cały bagaż minionych lat.
To właśnie ten rodzaj dramaturgii zrobił największe wrażenie na publiczności. Nie był nachalny. Był szczególnie skuteczny w budowaniu więzi z widzem, który sam mógł odnaleźć się w niektórych kadrach.
Podczas festiwalu mówiło się, że polskie wsparcie dla produkcji miało nie tylko finansowy wymiar. Wkład kreatywny – od kostiumów po scenografię – wniósł europejską wrażliwość na detale, które w innych krajach mogłyby zostać pominięte. Zamiast monumentalnych ujęć zniszczonych miast, dostajemy rozbite filiżanki, zamknięte drzwi i cienie tańczące na ścianach.
Sundance jest miejscem, gdzie takie detale potrafią decydować o sukcesie. Wśród tysięcy zgłoszeń to właśnie How to Divorce During the War wyróżniało się empatią, która nie musiała być wypowiedziana. To empatia zapisana w spojrzeniach, niedokończonych rozmowach i scenariuszu, który nie oceniał – tylko pokazywał.
Dla polskich widzów ta nagroda ma szczególne znaczenie. Nie tylko dlatego, że reżyser sięgnął po temat uniwersalny. Również dlatego, że film powstał przy udziale osób z Warszawy i Krakowa, które wcześniej pracowały przy projektach docenionych w Karlowych Warach i Berlinale. Ich doświadczenie, choć nienagłaśniane, było niebywale wartościowe dla ostatecznego efektu.
Pamiętam jeden wieczór w warszawskim studio dźwiękowym, gdzie montowano ścieżkę audio do filmu. Reżyser siedział z dźwiękowcem i operatorem, słuchając tykania zegara w jednej ze scen. Po chwili poprosił, by je lekko wyciszyć. „To nie czas ma być głośny – tylko cisza między nimi” – powiedział.
W nagrodzonym filmie nie ma fałszywej nuty. Aktorzy grają bez zbędnych ozdobników. Ich postacie są szczególnie wiarygodne, bo nikt nie stara się być „bardziej dramatyczny”. Emocje nie eksplodują, one się sączą. Jak krople deszczu, które z czasem wsiąkają w ziemię i zmieniają krajobraz.
Ujęcia są oszczędne, ale piękne. Światło działa jak dodatkowy bohater – rozświetlając momenty pojednania lub przytłaczając cienie, gdy napięcie osiąga punkt kulminacyjny. Nie brakuje scen, które można by oprawić w ramkę, choć żadna nie jest tworzona tylko dla efektu.
Dla Sundance to kolejny sygnał, że europejskie kino – także to współtworzone przez Polaków – ma wyjątkową siłę opowiadania historii, które nie potrzebują wyjaśnień. Publiczność na Zachodzie, przyzwyczajona do innego tempa, zaczyna doceniać subtelność i milczenie, które są niekiedy bardziej wymowne niż dialogi.
Nagrody na Sundance często otwierają drogę do Oscarów, ale sukces How to Divorce During the War wydaje się mieć inne znaczenie. Nie chodzi tylko o statuetki, lecz o widoczność dla kina, które nie boi się stawiać pytania bez dawania odpowiedzi.
Film porusza temat rozstania w czasach wojny, ale jego siła polega na tym, że wojna jest tu tylko tłem. Główne napięcie toczy się między ludźmi, którzy kiedyś się kochali, a teraz muszą się z tego uczucia wycofać. To szczególnie innowacyjne podejście, które zdecydowanie zasługuje na uwagę – zwłaszcza dziś, kiedy wiele historii próbuje zaszokować, zamiast poruszać.
Przyszłość tej produkcji wygląda obiecująco. Dystrybutorzy z Berlina, Toronto i Paryża już wyrazili zainteresowanie. A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w 2027 roku film pojawi się także na polskich ekranach – być może z polskim plakatem i dźwiękiem, który nadal będzie niósł echo tamtego cichego tykania zegara.
