Donald Trump nie kryje swojej przekonania, że Rezerwa Federalna powinna znacząco obniżyć stopy procentowe, i chętnie mówi o tym publicznie. W wywiadzie dla NBC News stwierdził, że nie ma «wielkich wątpliwości» co do tego kierunku i że jego kandydat na szefa Fed, Kevin Warsh, doskonale rozumie jego oczekiwania. To nie jest drobny niuans — to deklaracja, która zmienia dynamikę polityki pieniężnej jak kamienie rzucone do wody przez żeglarską łódź, której fale rozchodzą się daleko poza port, w którym stoi.

Ta presja polityczna wobec banku centralnego jest bezprecedensowa w swojej intensywności. Fed miał tradycyjnie dużą niezależność w ustalaniu kursu pieniężnego na podstawie realnych danych ekonomicznych, takich jak inflacja, bezrobocie czy PKB. Tymczasem Trump daje jasno do zrozumienia, że jego poparcie dla obniżek jest warunkiem sine qua non — «jeśli ktoś wszedłby i powiedział, że chce je podnieść… nie dostałby tej pracy» — powiedział z pewnym uśmiechem. To zdanie nie tylko odzwierciedla jego priorytety, ale także stawia przed rynkami pytanie o granice niezależności instytucji, które do tej pory uważano za odporne na polityczne naciski.
| Element | Szczegóły |
|---|---|
| Temat | Wpływ decyzji Donalda Trumpa na rating kredytowy USA |
| Kluczowe kwestie | Presja na Fed, nominacja Warsha, kwestia niezależności polityki pieniężnej |
| Reakcje rynków | Wzrost rentowności obligacji, wyprzedaż Treasuries |
| Agencje ratingowe | S&P, Moody’s, Fitch |
| Główne ryzyka | Polityczne wpływy na bank centralny, napięcia fiskalne |
| Stabilizator | Globalna rola dolara jako waluty rezerwowej |
Z taką presją wiążą się konkretne reakcje rynkowe — rentowność długoterminowych obligacji amerykańskich zaczęła rosnąć, co jest jednym z najbardziej wymownych sygnałów, jakie może wysłać rynek. Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych wzrosła do około 4,91 procent w jednym z poniedziałkowych notowań, a w ciągu dwóch kolejnych sesji zanotowała największy wzrost w kilku ostatnich miesiącach. To jak niecierpliwe brzęczenie pszczół wokół ula, które nagle poczuły, że coś zakłóca ich stabilne środowisko i zaczynają szukać nowej równowagi.
Sprzedaż amerykańskich obligacji to nie tylko techniczny ruch finansowy. To wyraźny sygnał, że inwestorzy zaczynają postrzegać amerykański dług jako mniej «bezpieczny» niż dotychczas. Kiedy rentowności idą w górę, oznacza to spadek cen obligacji — koszty pożyczania pieniędzy dla rządu rosną. To z kolei może wywierać długotrwałą presję na budżet publiczny, zwiększając koszty obsługi długu i dodatkowo obciążając deficyt.
Jerome Powell, obecny szef Fed, nagrał w minioną niedzielę wieczorem oświadczenie, w którym podkreślił, że kluczowa pozostaje zdolność banku do podejmowania decyzji na podstawie twardych danych, a nie nacisków politycznych. Jego słowa, prosto i rzeczowo sformułowane, świadczyły o tym, że instytucja ma świadomość ryzyka, jakie niesie za sobą polityczne mieszanie się do polityki pieniężnej. To jak dźwięk alarmowy w fabryce, który informuje o konieczności zatrzymania i sprawdzenia maszyn — zanim coś naprawdę się zepsuje.
Historyczne przypadki pokazują, że takie napięcia nie są całkowicie bezprecedensowe. W 2011 roku S&P obniżyła rating kredytowy USA, częściowo wskazując na polityczne ryzyka związane z procesem podnoszenia limitu zadłużenia. W 2025 roku Moody’s również obniżył ocenę wiarygodności kredytowej, sygnalizując osłabienie kondycji finansów publicznych oraz powtarzające się konflikty wokół budżetu. Fitch natomiast utrzymał perspektywę stabilną, ale zaznaczył rosnące napięcia fiskalne i polityczne, które mogą stać się problemem w przyszłości.
Rola dolara jako globalnej waluty rezerwowej do tej pory działała jak bufor, który tłumi skutki politycznych napięć. Dzięki temu agencje ratingowe miały większą tolerancję dla pogarszających się rachunków publicznych Stanów Zjednoczonych w porównaniu z innymi krajami. Można to porównać do solidnych fundamentów budynku, które pozwalają mu przetrwać silne wiatry — dopóki struktura pozostaje stabilna.
Ale fundamenty same w sobie nie są niewzruszone. Wyższe koszty obsługi długu mogą w dłuższej perspektywie znacząco ograniczyć przestrzeń manewru dla polityki fiskalnej. Jeśli koszty te będą dalej rosły, może to skłonić zarówno inwestorów, jak i agencje ratingowe do ponownego przemyślenia dotychczasowych ocen. To znaczy, że proces, który zaczyna się od politycznych deklaracji, może przerodzić się w realne zmiany w ocenie kredytowej i kosztach finansowania.
W takich warunkach drobne sygnały rynkowe nabierają większego znaczenia. Rentowności obligacji, które zwiększyły się ostatnio o kilkanaście punktów bazowych, są właśnie takim sygnałem. I choć na razie oznaczają przede wszystkim ostrzeżenie, to kolejne takie wzrosty mogą skłonić inwestorów do głębszej rewizji swoich portfeli.
Nie oznacza to, że gospodarka USA stoi u progu katastrofy — wręcz przeciwnie. Wiele wskaźników makroekonomicznych pozostaje silnych, a dolar nadal w znaczący sposób odgrywa rolę waluty rezerwowej na rynkach finansowych. To daje krajowi wyjątkową odporność na szoki, które mogłyby poważnie naruszyć stabilność w innych warunkach.
Fundamentalne pytanie, które stoi dziś przed rynkami i decydentami, brzmi: jak znaleźć właściwą równowagę między politycznym przywództwem a niezależnością instytucji kluczowych dla stabilności finansowej? Nie jest to kwestia błyskawicznej odpowiedzi, ale procesu, który może kształtować się przez lata.
Gdy patrzę na reakcje rynków, myślę o nich jak o grupie ludzi na sali, którzy nagle poczuli delikatne drżenie podłogi — nie na tyle, by panikować, ale wystarczająco, by dokładniej rozglądać się wokół i pytać, co się dzieje.
Rynki, mimo że reagują nerwowo, nie są pozbawione nadziei. Decyzje banku centralnego, dyskusje wokół polityki fiskalnej i deklaracje rządu są analizowane krok po kroku. Coraz więcej uczestników rynku podkreśla, że jasne zasady gry, przewidywalność i dialog między decydentami a instytucjami finansowymi będą kluczowe dla stabilności ratingowej.
To ambitne zadanie, ale możliwe do osiągnięcia. Ameryka wielokrotnie pokazała, że potrafi znaleźć równowagę między impulsem politycznym a instytucjonalną odpowiedzialnością. Jeśli teraz podobnie podejdzie się do kwestii Fed i polityki monetarnej, może to okazać się szansą na wzmocnienie, a nie osłabienie, długoterminowych fundamentów finansowych — zarówno poprzez stabilizację ratingu, jak i przez budowanie na tym, co już działa szczególnie dobrze.
