
Spotykają się od trzech lat. Mieszkają razem w mieszkaniu we Wrocławiu, dzielą się kosztami, wspólnie planują wakacje i otwarcie rozmawiają o założeniu rodziny w przyszłości. Jednak na pytanie, czy kiedykolwiek wezmą ślub, zareagowali śmiechem. „Po co?” – wzruszył ramionami Michał. „Już teraz prowadzimy życie jak małżeństwo. Jakiś papier niczego nie zmieni.”
To uczucie nie jest już niczym niezwykłym. Dzieje się to po cichu.
Jedna trzecia młodych Polaków w wieku od 18 do 30 lat deklaruje, że nie planuje w ogóle brać ślubu, ani cywilnego, ani kościelnego. Co więcej, wiele osób nie uważa już formalizacji związku za konieczną, nawet wśród tych, którzy twierdzą, że chcieliby się pobrać. Małżeństwo, niegdyś postrzegane jako symbol dorosłości, jest obecnie traktowane z taktowną obojętnością lub subtelną podejrzliwością.
| Zjawisko lub statystyka | Opis |
|---|---|
| Odsetek młodych Polaków preferujących związki trwałe | Ponad 60% chce tworzyć długoterminowe relacje |
| Brak planów na ślub | Około 33% młodych nie zamierza zawierać małżeństwa – ani cywilnego, ani kościelnego |
| Trendy ślubne | Liczba ślubów spada od 2008 roku: z 258 tys. do 145 tys. w 2020 r. |
| Główne bariery | Koszty, obawy przed rozwodem, świeckość, potrzeba niezależności |
| Śluby kościelne | Tylko 42% młodych rozważa ślub kościelny, wielu deklaruje brak zaufania do duchowieństwa |
Zaskakujące jest, jak rzadko tej zmianie towarzyszy wrogość lub odrzucenie. To nie jest bunt. To raczej łagodne dryfowanie.
Koszty niewątpliwie odgrywają rolę. Polskie wesele może kosztować dziesiątki tysięcy złotych, zwłaszcza jeśli ma sprostać oczekiwaniom rodziny. Wystawne przyjęcie po prostu nie ma sensu dla wielu młodych par, które zmagają się z rosnącymi czynszami, kredytami studenckimi i niestabilnym zatrudnieniem. Jednak wiele osób rezygnuje z małżeństwa nawet wtedy, gdy mają na to środki.
Dodatkowo, zmienia się perspektywa. Rozwój osobisty, spełnienie emocjonalne i elastyczność są często ważniejsze niż rytuał czy akceptacja społeczna. Jak powiedziała jedna studentka socjologii z Gdańska: „Nie jestem przeciwna małżeństwu. Po prostu nie rozumiem jego celu. Wolę inwestować w siebie.”
Strach też odgrywa rolę. Strach przed porażką, a nie przed zobowiązaniem. Chociaż rozwód nie jest już tematem tabu, nadal wiąże się z kosztami finansowymi i emocjonalnymi. Wiele młodych osób dorastało, obserwując rozpad lub całkowite rozstanie rodziców z powodu stresu. To wczesne doświadczenie miało na nich wpływ. Po co angażować się w coś, co już widziało się, że zawiodło?
Następnie Kościół.
Ceremonie kościelne stają się mniej powszechne w kraju, w którym kiedyś dominowały śluby katolickie. Tylko 42% młodych Polaków deklaruje, że rozważyłoby ślub w kościele. Autorytet Kościoła został poważnie podważony przez skandale, zwłaszcza te dotyczące nadużyć i ich tuszowania. Nawet wśród wierzących utrzymuje się poczucie rozczarowania. Jak powiedział jeden z uczestników niedawnego badania: „Kościół nie jest już postrzegany jako moralny przewodnik. Ma charakter korporacji.”
Wspólne zamieszkanie, niegdyś omawiane szeptem, jest teraz powszechne. Wspólne życie przed ślubem, lub w ogóle bez ślubu, stało się normą. Zajęło jego miejsce coś innego. Piętno zniknęło. W niektórych kręgach jest to wręcz normą. Według agentki nieruchomości z Krakowa, prawie wszyscy jej klienci poniżej 35 roku życia to niezamężne pary kupujące lub wynajmujące mieszkania razem. Zauważyła: „Nawet nie wspominają o ślubie”. „Bardziej interesują ich warunki kredytu hipotecznego”.
To jednak nie jest opowieść o ludziach tracących nadzieję na miłość. Wręcz przeciwnie. Większość nadal pragnie intymności, lojalności i bliskości. Chcą jedynie definicji, która im odpowiada.
Istnieje też aspekt biurokratyczny. Formalne małżeństwo wiąże się z komplikacjami prawnymi, których niektórzy się obawiają, zwłaszcza w przypadku rozstania. Koncepcja prawnego związania się z kimś może wydawać się przestarzała, a nawet niebezpieczna w świecie, w którym relacje są płynne. Inni uważają to po prostu za niewygodne. 28-latka z Monachium stwierdziła: „Nie chcę, żeby w razie niepowodzenia w sprawę angażowali się prawnicy”.
Podczas rozmowy zastanawiałam się, jak subtelnie radykalne jest to wszystko.
Nie jest to dramatyczne. Po prostu inne.
To pokolenie wykazuje subtelny pragmatyzm. Doświadczyło niepokojów społecznych, pandemii i kryzysów gospodarczych. Pewność wydaje się rzadkością. Jeszcze rzadsza jest trwałość. Dlatego wielu wybiera elastyczność zamiast gwarancji.
Nadal istnieje przepaść między obszarami wiejskimi a miejskimi. Małżeństwo nadal ma większe znaczenie kulturowe w mniejszych miastach i wsiach, zarówno jako publiczna deklaracja, jak i rytuał przejścia. Tradycja jest mniej kwestionowana, Kościół jest bardziej obecny i większa jest presja, aby się dostosować. Jednak liczby zmieniają się nawet tam.
Ciekawe jest, że niektóre pary przyznają, że ostatecznie mogą się pobrać – nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że muszą. Niektóre banki nadal preferują małżeństwa przy udzielaniu wspólnych kredytów. Decyzje dotyczące dziedziczenia, opieki nad dziećmi czy zdrowia mogą być łatwiejsze dzięki prawnemu uznaniu związku. „Jeśli się pobierzemy, to dlatego, że system nas do tego zmusił” – powiedziała kobieta z Bydgoszczy.
Oczywiście, niektórzy nadal marzą o przyjęciu, przysiędze i białej sukni. Małżeństwo nie zniknęło. Nie ma jednak już monopolu na legitymizację. Nie jest już wymogiem społecznym ani moralnym, ale dla wielu jest jednym z wielu wyborów.
