Zespół Myslovitz powrócił na scenę cicho i bez rozgłosu. Postawili na przemyślaną narrację zamiast medialnego szaleństwa. Wydany w marcu 2023 roku, ich ostatni album, „Wszystkie Narkotyki Świata”, dyskretnie pokazał, że zespół nie tylko przetrwał, ale zyskał coś o wiele cenniejszego: muzyczną dojrzałość.

Fani przyzwyczajeni do głosu Artura Rojka mogli być zaskoczeni, gdy Mateusz Parzymięso przejął rolę wokalisty. Mateusz jednak nie stara się udawać kogoś, kim nie jest. Z niezwykłą łatwością śpiewa to, co czuje, jakby to był jego siódmy album z Myslovitz, a nie pierwszy. Na „Pakmanie” słychać już, jak jego głos organicznie komponuje się ze znanym, a zarazem nowoczesnym brzmieniem zespołu.
| Zespół | Myslovitz |
|---|---|
| Gatunek | Rock alternatywny, psychodeliczny, pop-rock |
| Nowy album | Wszystkie Narkotyki Świata (premiera: 3 marca 2023) |
| Nowy wokalista | Mateusz Parzymięso |
| Rocznice | 30-lecie zespołu (2022–2023), 25-lecie „Miłość…” (2024) |
| Wydarzenia | Album live, trasa rocznicowa, występ w Dzień Dobry TVN |
| Odnośnik |
Dwanaście utworów na nowym albumie tworzy razem emocjonalną podróż przez relacje, stany i codzienne stresy. Pomimo prowokacyjnego tytułu, Przemysław Myszor przekonuje, że „Wszystkie Narkotyki Świata” opowiadają o metaforycznych substancjach, które nas karmią, uzależniają i pochłaniają. Dla jednych to miłość; dla innych wspomnienia; a dla jeszcze innych muzyka.
Myszor to właśnie on opowiedział historię okładki nowego albumu. Portret kobiety, który Wojtek nieświadomie odkrył, został wykonany przez ukraińskiego fotografa mieszkającego blisko linii frontu. Potrzebna była determinacja, aby zlokalizować artystkę i uzyskać pozwolenie na publikację. Zespół uznał jednak, że ta twarz, opanowana, ale pełna niepokoju, idealnie pasuje do narracji, którą przedstawiają utwory.
Płyta ma naprawdę dobrze wyważone brzmienie. Nowoczesne, wyraźnie obecne syntezatory nadają całości nową osobowość, a gitara niesie linie melodyczne z typową dla Myslovitz melancholią. Stanowią one raczej oś strukturalną niż dodatek. Wygląda na to, że zespół w końcu dał sobie szansę na oddech.
Widzowie mogli zobaczyć ten świeży start, wykonując utwór „Kites” w programie Dzień Dobry TVN. Muzyka miała swoje tempo i powagę, ale zdjęcia były statyczne. Nic nie działo się przypadkowo. Wszystkie gesty sceniczne były celne, ale nieudawane. Aby poczuć to uczucie, publiczność nie musiała znać przeszłości zespołu.
Chociaż spodziewałem się jedynie standardowej promocji albumu, ten występ był dla mnie bardzo poruszający.
Myślovitz nie tylko powrócił, ale zrobił to z namysłem. Dwadzieścia pięć lat po wydaniu „Miłości w Czasie Popkultury”, zespół wydał w 2024 roku płytę koncertową „Wieczorami Chłopcy Wychodzą na Uli”. Tytuł nie jest przypadkowy. Przywołuje wspomnienia czasów, gdy Myslovitz był głosem pokolenia, które miało kasety i samotność, ale nie miało telefonów z TikTokiem.
Premiera klasycznych utworów i jubileuszowa trasa koncertowa nie są próbą czerpania korzyści z nostalgii. Są raczej wyrazem uznania. Zespół pokazuje, że choć nie jest uwikłany w przeszłość, nie zapomniał, skąd pochodzi. Przeszłość nie jest kagańcem, ale fundamentem.
Nowe utwory są niezwykle aktualne. Jeden z ich najbardziej intymnych utworów, „19”, urzeka swoją prostotą. W tekście brzmi jak list do ich młodszych wersji. Wyraźnie słychać w nim żal i pojednanie, unikając jednocześnie moralizatorstwa. Coś takiego mogło napisać tylko ktoś, kto rzeczywiście przeszedł emocjonalną metamorfozę.
Chociaż zespół wciąż zadaje pytania, robi to teraz w bardziej stonowany i opanowany sposób. Nie muszą krzyczeć, żeby ich muzyka była słyszalna. Szczególnie odważne ze strony Myslovitz jest wybranie ścieżki, która wymaga większej cierpliwości w czasach, gdy wszystko jest głośne i szybkie.
Zespół Myslovitz wyróżnia się autentycznością w obliczu obecnych zmian w branży muzycznej, gdzie coraz więcej zespołów z lat 90. podejmuje nieudane próby powrotu na scenę. Nie starają się wyglądać młodzieńczo. Starają się być autentyczni. I to działa niesamowicie dobrze.
Co dalej? Ten etap z Parzymięsem jako wokalistą może zakończyć się jednym albumem, a może potrwać dziesięć lat. Warto było jednak czekać, nawet jeśli tylko przez chwilę. Myslovitz wciąż mają coś do powiedzenia i wyrażają to z niezwykłą jasnością, o czym świadczy ich szczera gra i przemyślane kompozycje.
