Jeszcze dekadę temu, pomysł, by amerykańska uczelnia zakładała fizyczne kampusy w Europie, wydawał się raczej niestandardowy niż strategiczny. Teraz jednak, gdy International American University (IAU) ogłosiła otwarcie dwóch filii — w Bordeaux i Madrycie — nie sposób nie zauważyć zmiany kierunku w globalnej edukacji. Ta ekspansja nie jest przypadkiem. Jest odpowiedzią na realne wyzwania, z którymi mierzą się uczelnie na różnych kontynentach.

Dla wielu studentów z Bliskiego Wschodu, Azji czy Afryki, uzyskanie wizy studenckiej do USA stało się procesem pełnym nieprzewidywalnych barier. W tym kontekście przeniesienie części oferty edukacyjnej na europejski grunt to ruch strategicznie uzasadniony — i szczególnie korzystny dla młodych ludzi, którzy wcześniej byli wykluczeni z tego modelu nauczania. IAU nie ukrywa, że chce dotrzeć do tych, którzy cenią sobie edukację inspirowaną chrześcijańskimi wartościami, ale potrzebują łatwiejszego dostępu.
| Element | Szczegóły |
|---|---|
| Instytucja | International American University (IAU) |
| Nowe kampusy | Bordeaux (Francja), Madryt (Hiszpania) |
| Data otwarcia | Koniec 2025 roku |
| Cel ekspansji | Ominięcie barier wizowych, dywersyfikacja, promocja edukacji inspirowanej wartościami |
| Akredytacja | TRACS (Transnational Association of Christian Colleges and Schools), uzyskana w 2025 r. |
| Przykłady podobnych uczelni | Webster University Geneva, Richmond American University London |
| Model nauczania | Styl amerykański, liberal arts, z naciskiem na międzynarodowość |
Dzięki uzyskaniu akredytacji TRACS w listopadzie 2025 roku, IAU zyskała prawo do oferowania pełnoprawnych programów poza Stanami Zjednoczonymi. W praktyce oznacza to, że studenci uczący się w Madrycie czy Bordeaux mogą liczyć na te same dyplomy, co ich koledzy w Kalifornii — bez konieczności opuszczania kontynentu. Ta zmiana jest nie tylko administracyjna. To także symboliczna odpowiedź na pytanie, jak można zbudować uczelnię bardziej otwartą, dostępną i elastyczną.
Co ciekawe, IAU nie jest pierwszą instytucją, która obrała ten kierunek. Webster University w Genewie działa od lat, oferując programy skoncentrowane na stosunkach międzynarodowych i biznesie. Richmond American University w Londynie z kolei przyciąga studentów możliwością uzyskania jednocześnie brytyjskiego i amerykańskiego dyplomu. Oba te przypadki pokazują, że połączenie akademickiej jakości z geograficzną dostępnością to formuła, która się sprawdza.
Nowe kampusy IAU mają też jasno określoną misję — i nie chodzi wyłącznie o naukę. Uczelnia chce tworzyć przestrzenie, w których kształcenie intelektualne idzie w parze z rozwojem społecznym, duchowym i kulturowym. Zamiast klasycznego układu sal wykładowych, inwestuje w pracownie projektowe, mentoring i nauczanie hybrydowe. To podejście, choć nie bez wyzwań, jest wyjątkowo świeże — i szczególnie innowacyjne w porównaniu do skostniałych modeli edukacyjnych.
Nie sposób też pominąć szerszego kontekstu politycznego. Grecja, przyjmując ustawę umożliwiającą działalność uczelni zagranicznych, otworzyła drzwi takim instytucjom jak University of York, który również planuje otwarcie oddziału. Można się spodziewać, że kolejne państwa — szczególnie z Europy Południowej i Środkowej — pójdą podobnym śladem, widząc w tym nie tylko szansę na nowoczesną edukację, ale też na pobudzenie lokalnych gospodarek.
Z punktu widzenia studentów, ta zmiana jest szczególnie korzystna. Po raz pierwszy wielu z nich może studiować po angielsku, zdobywając amerykański dyplom, bez potrzeby emigracji, ryzyka związanego z wizami, czy kosztów życia w USA. Co więcej, programy prowadzone przez IAU są — jak zauważają sami uczestnicy — wyjątkowo elastyczne i dostosowane do aktualnych potrzeb rynku pracy.
Oczywiście, nie brakuje też krytyków. Niektórzy eksperci sugerują, że takie filie mogą z czasem wypierać lokalne uczelnie, które nie mają takiego budżetu ani zasięgu międzynarodowego. Inni obawiają się komercjalizacji edukacji i zatracenia jej misji społecznej. Ale nawet jeśli te wątpliwości są zasadne, trudno nie dostrzec, że nowe kampusy wnoszą do krajobrazu edukacyjnego coś wyjątkowo potrzebnego: świeżość, ambicję i dostępność.
W Europie coraz częściej mówi się o tym, że edukacja powinna być narzędziem integracji i rozwoju, a nie przywilejem dla nielicznych. Filie takie jak te w Madrycie czy Bordeaux wydają się wcielać tę ideę w życie. Dają realne szanse tym, którzy wcześniej byli pomijani — nie przez brak talentu, ale przez brak możliwości.
Warto więc patrzeć na te zmiany nie tylko jak na ekspansję uniwersytetów, ale jako na element większego procesu. Edukacja staje się transgraniczna, wielowarstwowa i — co najważniejsze — inkluzywna. A to może być początkiem czegoś znacznie większego niż tylko nowych budynków z logo uczelni.
