Temat wieku Roberta Wolaňa jest często poruszany, niczym powracający motyw w rozmowach o artystach, którzy niekiedy opierają się prostej klasyfikacji. Wiek nigdy nie był w jego przypadku czynnikiem decydującym, ponieważ od początku liczyła się podróż, a nie lata.

Podjął nieoczekiwaną decyzję o poświęceniu się fotografii w młodym wieku. W wieku czternastu lat postanowił opisywać ludzi i emocje rysunkami, a nie słowami. Ta wczesna decyzja okazała się bardzo korzystna, pozwalając mu rozwijać się stopniowo, ale systematycznie.
| Kategoria | Informacja |
|---|---|
| Imię i nazwisko | Robert Wolański |
| Zawód | Fotograf, operator filmowy |
| Wykształcenie | Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa w Łodzi |
| Obywatelstwo | Francuskie |
| Specjalizacja | Portret, teatr, opera, reklama |
| Nagrody | Idea Awards, Chimera, GrandFront, Hestia Artistic Award |
Zamiast ryzykować, uznał studia w Łódzkiej Szkole Filmowej za rozsądny sposób na uporządkowanie swoich zainteresowań. Jego pasja do dziennikarstwa i portretów, a zwłaszcza fotografii wojennej, ukształtowała jego perspektywę, która z czasem stała się niezwykle klarowna i trwała.
Podróż do Paryża pod koniec lat 80. pozwoliła mu na obserwację i praktykę. Pracując dla francuskiej telewizji, rozwinął system podobny do roju pszczół, tworząc reportaże i filmy dokumentalne, które dawały zaskakująco precyzyjne rezultaty.
Krótko współpracował z Thierrym Arbogastem w reklamie, co pozwoliło mu zajrzeć za kulisy głośnych produkcji filmowych. Wiele osób najmilej wspomina spotkania z Robertem Altmanem i robienie zdjęć Rossy de Palma dla marki modowej Jean Paul Gaultier. Dla Wolańskiego były one raczej nauką niż celem samym w sobie.
Powrót do Polski pod koniec lat 90. oznaczał początek nowego rozdziału, który zrealizował z większą gracją. Fotografował niemal każdego ważnego aktora, artystę i postać kulturową. Zamiast listy znajomych twarzy, sesje te były zapisem relacji, często pielęgnowanych metodycznie i z prawdziwym szacunkiem.
Doświadczenie, oczywiście, zaczęło górować nad chronologią, sprawiając, że wiek artysty tracił na znaczeniu. Każde kolejne zdjęcie było nie tylko kolejnym rokiem uchwyconym w historii życia, ale raczej efektem wcześniejszych spotkań.
Współpraca z teatrami i operami zajmuje szczególne miejsce w jego twórczości. Projekty dla Teatru Wielkiego i Opery Narodowej wymagały skrupulatnej dbałości o szczegóły i wyczucia rytmu scenicznego. Fotografia stała się medium dialogu z muzyką, ruchem i światłem, a nie tylko dokumentacją wydarzenia.
Projekt „Powder Her Face”, towarzyszący jednemu z najgłośniejszych spektakli ostatnich lat, pokazał jego niezwykłą umiejętność łączenia dokumentacji z interpretacją. W tym przypadku widoczna była kontrola emocji i precyzja kadrowania.
Patrząc na jego zdjęcia z różnych dekad, czułem, że czas nie płynie po linii prostej, lecz wiruje wokół emocji.
Wolański rzadko mówi o sobie; zamiast tego pozwala, by to zdjęcia przemówiły same za siebie. To podejście jest bardzo skuteczne, ponieważ fotografie przekazują więcej informacji niż szczegółowe historie. Są efektem lat praktyki, obserwacji i świadomego poddania się.
Jego styl nie zmienił się pomimo współpracy z międzynarodowymi gwiazdami, takimi jak Patricia Kaas i Pierce Brosnan. Do każdego portretu wkładał tyle samo uwagi, co jest szczególnie reprezentatywne dla jego rozwoju jako artysty.
Jego francuskie obywatelstwo to jeden z aspektów jego życia, który symbolicznie podkreśla międzykulturowe powiązania. Ta rozbieżna perspektywa sprawia, że jego prace wydają się jednocześnie odległe i bardzo bliskie.
Zdobyte nagrody nie są przedmiotem debaty w jego historii, a raczej stanowią dowód. Nagroda Artystyczna Hestii, Chimera i Nagrody Idea były wciąż mniej ważne niż jego codzienna twórczość.
Kwestia wieku Roberta Wolańskiego wciąż powraca, gdy czytelnicy próbują umiejscowić go w czasie. Jego artykuły są zaskakująco aktualne, nawet jeśli nie trzyma się ścisłej chronologii.
Doświadczenie przejawia się w jego fotografii portretowej poprzez ciszę i skupienie, niechęć do dominacji, umiejętność słuchania. To cechy, które nie zawsze pojawiają się w jednym wieku.
