To nie przypadek, że studenci znaleźli się na sali. Weszli cicho i rozważnie, a ich determinacja przejawiała się w drobnych gestach, takich jak zaciśnięte dłonie, powolne kroki i szybkie spojrzenia. Dziesiątki kolejnych osób weszły na salę, gdy rada wydziału rozpoczęła część „Różne”, szybko zmieniając atmosferę spotkania.

Wśród nich znaleźli się absolwenci i przedstawiciele innych dyscyplin, a także studenci filozofii, którzy czuli więź z wydziałem i jego otwartym środowiskiem. Był to akt obrony pewnego rodzaju społeczności intelektualnej, reprezentowanej przez profesor Jelenę Kleut, a nie jedynie protest przeciwko decyzji administracyjnej.
Kluczowe Fakty o Sytuacji na Uniwersytecie w Nowym Sadzie
| Element | Szczegóły |
|---|---|
| Lokalizacja | Wydział Filozofii, Uniwersytet w Nowym Sadzie |
| Osoba sporna | Prof. Jelena Kleut |
| Wnioskowana dymisja | Dziekan Milivoj Alanović |
| Powód protestu | Nieprzedłużenie umowy z prof. Kleut, brutalna interwencja policji |
| Forma protestu | Masowe wejście studentów na posiedzenie Rady Dydaktyczno-Naukowej |
| Skutki | Rany studentów, bojkot zajęć, protesty w innych miastach |
| Źródło |
To, że jej nazwisko nie znalazło się w formalnym programie spotkania, było niemal wymowne. System zdawał się próbować zablokować pytanie, którego nie chciał usłyszeć. Ale pytanie było szczególnie oczywiste dla studentów: dlaczego jeden z najwybitniejszych naukowców został wykluczony z życia uniwersyteckiego bez dyskusji, bez konsultacji i bez żadnego wyraźnego uzasadnienia?
Dziekan Milivoj Alanović zdawał się unikać szczegółów, odpowiadając na pytania. Choć formalnie miał rację, jego słowa były pozbawione treści. Zapadła dziwna cisza, typowa dla organizacji, która nie może lub nie chce się wytłumaczyć, gdy pytano ją o procedurę głosowania na stanowisko profesora Kleuta.
Dzień wcześniej doszło do jednego z bardziej dramatycznych incydentów, gdy studenci i pracownicy protestujący na korytarzach zostali siłą usunięci przez policję wezwaną na prośbę dziekana. Brutalność interwencji została uchwycona na kamerze i relacjonowana przez media. Krzyki, łzy, rozcięta warga i potłuczone okulary kontrastują z bezosobową decyzją podjętą w ich gabinetach.
Po tym wydarzeniu zaczęła rozprzestrzeniać się fala niezadowolenia. Oprócz Nowego Sadu, protesty ogłoszono w Belgradzie, Nowym Pazarze i Kragujevacu. Studenci z innych miejsc wezwali do solidarności swoich rówieśników i ogłosili bojkot uczelni. Te zaplanowane, lecz improwizowane działania przypominały, że uniwersytet to coś więcej niż struktury i zasady – to ludzie go tworzą i utrzymują.
Olga Pantić, studentka wydziału, była jedną z najbardziej zaangażowanych osób. Wygłosiła bardzo jasne oświadczenie dla mediów, mówiąc: „Chcemy pytań i odpowiedzi, ale nie zamierzamy zakłócać całego spotkania”. Chcemy wiedzieć, kto głosował za wydaleniem profesora Kleuta i dlaczego. Wpływ jej spokojnego, lecz pełnego pasji przemówienia był znacznie większy niż transparentów.
Zupełny brak przestrzeni na dyskusję ze strony władz był szczególnie uderzający. Wygląda na to, że struktura uniwersytetu została zaprojektowana tak, aby uniknąć odpowiedzialności, a nie sprzyjać dyskusji. W ten sposób działania studentów były próbą przywrócenia równowagi, a nie reprezentacją rewolucji, podobnie jak w przypadku, gdy system nagle zaczął się przechylać w jedną stronę i potrzebował wzmocnienia, aby nie upaść.
Przewodnicząca rady studenckiej odmówiła kiedyś uznania głosowania, gdy przewodniczący rady zignorował prośbę o zebranie głosów dotyczących profesora Kleuta. Kleut: „To parodia, a nie demokracja” – mruknął jeden z widzów. Z tyłu, tuż przy drzwiach, usłyszałem to oświadczenie. Było całkiem stosownie, ale cicho.
Tego dnia na uniwersytecie było znacznie więcej studentów niż zwykle. Zazwyczaj puste o tej porze roku korytarze huczały od dyskusji. Jakby dla przypomnienia wszystkim o celu i wadze sprawy, niektórzy przynosili herbatę w termosach, a inni rozdawali plakaty z cytatami z wykładów profesora Kleuta.
Zachowanie młodzieży może być postrzegane przez administrację jako bezprawne wtargnięcie. Jednak z punktu widzenia społeczności akademickiej było powodem do niepokoju. Zamiast pandemonium, przypominało, że źródłem wiedzy na uniwersytecie powinny być dyskusje, a nie decyzje podejmowane za zamkniętymi drzwiami.
W rezultacie demonstracje na Wydziale Filozoficznym mają zarówno wymiar lokalny, jak i systemowy. Pokazują, że młodzi ludzie pragną aktywnie angażować się w działalność organizacji, której są członkami, i nie są apatyczni. Co więcej, są gotowi zapłacić za to cenę, czy to w postaci nieobecności na zajęciach, czy realnego zagrożenia fizycznego.
Ostateczna decyzja dotycząca przyszłości dziekana Alanovicia wciąż nie zapadła. Jednak pewna zmiana już nastąpiła. Studenci wierzą, że ich głos jest słyszany. I że czasami muszą wejść do pomieszczenia, w którym pozornie nie było dla nich miejsca, aby zostać usłyszanym.
