W majątku Wojciecha Szczęsnego nie ma nic gwałtownego ani przypadkowego, choć skala zgromadzonych środków potrafi zaskoczyć nawet osoby od lat śledzące futbolowe finanse. Przez lata budował go cierpliwie, jak bramkarz ustawiający mur — krok po kroku, z myślą o długiej perspektywie, a nie o jednorazowym strzale szczęścia.

Dziś jego fortuna szacowana jest na około 160–180 milionów złotych, co plasuje go w ścisłej czołówce najbogatszych Polaków przed czterdziestką. To suma, która nie wzięła się wyłącznie z boiska, choć właśnie tam zaczęła nabierać realnych kształtów. Długie lata gry w Arsenalu, a później stabilny i wysoko opłacany okres w Juventusie stworzyły finansowy fundament wyjątkowo solidny.
Wojciech Szczęsny – majątek i źródła dochodów
| Kategoria | Informacje |
|---|---|
| Imię i nazwisko | Wojciech Szczęsny |
| Wiek | 35 lat |
| Szacowany majątek | 160–180 mln zł |
| Kluby | Arsenal, Juventus, FC Barcelona |
| Główne źródła dochodu | Kontrakty piłkarskie, reklamy, nieruchomości |
| Nieruchomości | Marbella, Warszawa, Turyn |
| Źródło zewnętrzne |
W Turynie Szczęsny zarabiał około 6,5 miliona euro netto rocznie, co w tamtym czasie czyniło go jednym z najlepiej opłacanych bramkarzy w Europie. Były to pieniądze wypłacane regularnie, bez fajerwerków, ale z niemal zegarmistrzowską precyzją, a właśnie taka przewidywalność bywa szczególnie korzystna przy długoterminowym planowaniu majątku.
Po powrocie do gry i transferze do FC Barcelony w 2024 roku jego kontrakt był już wyraźnie mniejszy, lecz nadal znaczący — około 1,5 miliona euro netto rocznie. W kontekście całej kariery wygląda to jak logiczne przesunięcie akcentów: mniej presji finansowej, więcej kontroli nad tym, co dalej.
Równolegle do kontraktów piłkarskich rosły wpływy pozaboiskowe. Umowy reklamowe, wizerunkowe współprace i selektywnie dobierane projekty marketingowe okazały się szczególnie efektywne, bo Szczęsny nigdy nie próbował być wszędzie naraz. Jego rozpoznawalność pracowała jak dobrze ustawiony reflektor — oświetlała dokładnie to, co miała.
Najbardziej widoczną częścią majątku pozostają jednak nieruchomości. Dom w Marbelli, mieszkania w Warszawie i Turynie, a także inne inwestycje mieszkaniowe tworzą portfel, który jest zarówno wyjątkowo trwały, jak i zaskakująco elastyczny. Część tych nieruchomości bywa wynajmowana, inne sprzedawane w odpowiednim momencie, co pozwala aktywnie zarządzać kapitałem, a nie tylko go przechowywać.
Co ciekawe, Szczęsny nigdy nie sprawiał wrażenia osoby obsesyjnie skupionej na pieniądzu. W wywiadach częściej mówił o niezależności niż o bogactwie, o spokoju niż o luksusie. To podejście, choć mniej medialne, bywa szczególnie skuteczne.
Już jako dziecko przejawiał instynkt przedsiębiorczy, który dziś brzmi niemal anegdotycznie, ale wiele mówi o jego charakterze. Podczas wakacji w Dębkach, razem z kolegą, grał na garnkach przy promenadzie, a przechodnie płacili im… żeby przestali. Ta historia, opowiedziana z uśmiechem, pokazuje, że pieniądz od początku był dla niego narzędziem, nie celem samym w sobie.
Właśnie w takich momentach widać, jak wcześnie ukształtowało się jego podejście do wartości pracy i zarabiania. Nie chodziło o kwotę, lecz o mechanizm — wymianę, reakcję, zrozumienie potrzeb drugiej strony. To doświadczenie, choć niepozorne, okazało się zaskakująco uniwersalne.
Pamiętam, że gdy pierwszy raz przeczytałem tę historię o Dębkach, uderzyło mnie, jak naturalnie Szczęsny mówi o pieniądzach bez wstydu i bez egzaltacji.
Ważną rolę w zarządzaniu majątkiem odgrywa również jego żona, Marina Łuczenko‑Szczęsna, która wielokrotnie podkreślała, że ich potencjał biznesowy wciąż nie został w pełni wykorzystany. Myśl o okresie po zakończeniu kariery piłkarskiej nie jest więc traktowana jak lęk, lecz raczej jak przestrzeń na nowe decyzje.
Szczęsny, choć ma świadomość zgromadzonego kapitału, nadal pozostaje aktywnym zawodnikiem. Kontuzja Joana Garcíi sprawiła, że w Barcelonie znów regularnie pojawia się między słupkami, a jego doświadczenie okazało się szczególnie przydatne w momentach największej presji. To przypomnienie, że nawet przy dużym majątku sportowa tożsamość wciąż pozostaje żywa.
Hiszpańskie media po El Clásico pisały o nim z wyraźnym uznaniem, podkreślając, że bez jego interwencji wynik mógłby być znacznie bardziej dotkliwy. Takie występy nie tylko budują reputację, lecz także subtelnie wzmacniają wartość rynkową zawodnika, nawet na późnym etapie kariery.
Majątek Szczęsnego nie jest efektem jednego transferu ani jednej decyzji. To raczej suma drobnych wyborów podejmowanych konsekwentnie, czasem zachowawczo, czasem z wyczuciem ryzyka. W tym sensie przypomina dobrze rozegrany sezon — bez spektakularnych fajerwerków, ale z imponującym bilansem na koniec.
