W budynkach Harvard Business School panuje zwykle spokojna atmosfera. Czerwone ceglane gmachy, zadbane trawniki, studenci spacerujący między zajęciami z kubkami kawy w ręku. Trudno wyobrazić sobie miejsce bardziej kojarzone z akademickim autorytetem. A jednak właśnie tutaj rozegrał się jeden z najbardziej głośnych skandali naukowych ostatnich lat.

Francesca Gino przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie badań nad zachowaniami ludzi. Jej specjalnością była uczciwość — a właściwie jej brak. Publikowała artykuły analizujące, dlaczego ludzie oszukują, jak podejmują nieetyczne decyzje i w jakich warunkach skłonni są naginać zasady.
Znany profesor oskarżony o manipulację badaniami
| Informacja | Szczegóły |
|---|---|
| Naukowiec | Francesca Gino |
| Instytucja | Harvard Business School |
| Dziedzina | Psychologia behawioralna i etyka w biznesie |
| Zarzuty | manipulacja i fałszowanie danych w badaniach |
| Rok decyzji uczelni | 2025 |
| Reakcja | pozew przeciwko Harvardowi o 25 mln dolarów |
| Strona uczelni |
Ironia tej historii jest trudna do przeoczenia. W maju 2025 roku Harvard zdecydował się na krok, który zdarza się niezwykle rzadko. Uczelnia odebrała profesorowi stałą posadę akademicką, czyli tzw. tenure, i zakończyła współpracę. Powód: poważne zarzuty dotyczące manipulowania danymi w badaniach naukowych.
Cała sprawa zaczęła się dwa lata wcześniej. W 2023 roku blog naukowy Data Colada, prowadzony przez badaczy analizujących rzetelność danych w publikacjach naukowych, opublikował analizę kilku artykułów autorstwa Gino. Zwrócono uwagę na dziwne wzorce w danych statystycznych — takie, które według autorów analizy trudno wyjaśnić przypadkiem.
Dla osób spoza świata nauki takie dyskusje mogą wydawać się abstrakcyjne. Chodziło o drobne szczegóły w tabelach, liczby pojawiające się zbyt regularnie, wyniki statystyczne wyglądające niemal zbyt idealnie.
Ale w środowisku akademickim takie sygnały traktuje się poważnie. Harvard rozpoczął wewnętrzne dochodzenie. Trwało ono miesiącami i ostatecznie przerodziło się w dokument liczący ponad tysiąc stron. Uczelnia zatrudniła także firmę specjalizującą się w analizie danych, aby sprawdzić autentyczność wyników badań.
Wnioski były jednoznaczne. Według raportu profesor miała manipulować danymi w co najmniej czterech artykułach naukowych opublikowanych w prestiżowych czasopismach. Część badań została później wycofana przez wydawców.
Dla środowiska akademickiego to jedna z najbardziej dotkliwych sankcji. Publikacje naukowe są podstawą kariery badacza. Gdy zaczynają znikać z literatury, reputacja potrafi rozsypać się bardzo szybko. Francesca Gino od początku zaprzeczała zarzutom.
W swoich oświadczeniach twierdziła, że problemy z danymi mogły wynikać z błędów w analizach albo nawet sabotażu. Wkrótce po decyzji uczelni złożyła pozew przeciwko Harvardowi, domagając się 25 milionów dolarów odszkodowania.
Sprawa przeniosła się więc z sal wykładowych do sal sądowych. Obserwując tę historię, trudno nie zauważyć, jak bardzo zmienił się świat nauki w ostatnich latach. Jeszcze dekadę temu wykrywanie manipulacji w danych było znacznie trudniejsze. Dziś badacze dysponują narzędziami statystycznymi pozwalającymi analizować ogromne zbiory publikacji.
To trochę jak audyt finansowy — tylko zamiast ksiąg rachunkowych analizowane są wyniki eksperymentów. Skandal wokół Gino nie jest zresztą jedynym przypadkiem, który wstrząsnął środowiskiem akademickim. W 2011 roku psycholog Marc Hauser z Harvardu zrezygnował z pracy po zarzutach manipulowania wynikami badań. W 2023 roku prezydent Uniwersytetu Stanforda, Marc Tessier-Lavigne, ustąpił ze stanowiska po kontrowersjach wokół publikacji naukowych.
Lista podobnych historii jest dłuższa. Niektórzy badacze przypominają przypadek Yoshitaki Fujii, japońskiego naukowca, którego rekordowa liczba artykułów została wycofana po odkryciu fałszowanych danych. W innych sprawach chodziło o manipulacje obrazami w badaniach biologicznych czy medycznych.
To wszystko sprawia, że nauka zaczyna przyglądać się sama sobie z większą ostrożnością. Niektórzy badacze twierdzą, że presja publikowania i zdobywania grantów może prowadzić do pokus skracania drogi. Inni przekonują, że takie przypadki są wciąż rzadkie, a system kontroli działa.
Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku. Patrząc na puste dziś biuro Franceski Gino na kampusie Harvardu, można odnieść wrażenie, że historia ta ma jeszcze jeden wymiar. W świecie nauki reputacja budowana jest przez lata. Ale czasem wystarczy kilka podejrzanych liczb w arkuszu danych, aby zaczęła się rozpadać.
