Wiele osób było zaskoczonych wyborem geograficznym, gdy Netflix po raz pierwszy ujawnił plany polskiego thrillera osadzonego w rozległym Chicago. Przez lata widzowie przyzwyczaili się do polskojęzycznych kryminałów rozgrywających się na ulicach miasteczek, na mglistych stokach Tatr czy w warszawskich blokowiskach. Dla kontrastu, każda dzielnica Chicago może wydawać się odrębnym miastem ze względu na swoją rozległą siatkę i wielowarstwową historię. Początkowo wybór tej dzielnicy jako centralnego punktu polskiej historii wydawał się odważną zmianą, sugerującą ambicję.

Jednak wraz z pojawianiem się kolejnych informacji wyłonił się nowy obraz: produkcja, która postrzega Chicago jako miejską mozaikę, która może potęgować napięcie i trajektorie postaci, a nie jako obcą scenerię. To celowe, przemyślane rozszerzenie narracji geograficznej, a nie tylko wrzucenie znajomych twarzy na obce terytorium. Ogrom Chicago dodaje nowe dramatyczne wektory, ale miejskie zaułki, wiadukty kolejowe i horyzonty z jeziorami oferują zadziwiająco podobne poczucie obietnicy i zagrożenia do surowych podmiejskich uliczek, często przedstawianych w polskich thrillerach.
kontekst produkcji serialu
| Element | Informacje |
|---|---|
| Gatunek | Polski thriller Netflix |
| Lokacja akcji | Chicago, USA |
| Język | Polski (głównie) |
| Platforma | Netflix |
| Kontekst | Nowy kierunek lokacji dla polskiej fabuły |
| Inspiracje | Kryminały miejskie, metropolie i narracje transnarodowe |
| Powiązane produkcje | Just One Look, Detective Forst, The Mire |
Już z pierwszych zdjęć prasowych jasno wynika, że produkcja wykorzystuje kontrasty miasta: kawiarnię skąpaną w popołudniowym świetle, śliską od deszczu alejkę z neonowymi refleksami i klatkę schodową starszego apartamentowca, gdzie cienie się spływają. Chicago jest w tym przypadku zarówno sceną, jak i uczestnikiem, zapewniając starannie dobraną fakturę, która podnosi emocjonalną stawkę narracji, nie wydając się przy tym generyczna ani skopiowana. Przypomina rój pszczół, w którym każdy element jest maleńki i aktywny sam w sobie, a jednocześnie funkcjonuje jako żywa, oddychająca całość.
Decyzja o umiejscowieniu polskiego thrillera tak daleko od domu odzwierciedla szereg jednocześnie łączących się wątków: globalne aspiracje serwisów streamingowych, rosnącą mobilność talentów twórczych oraz rosnące zapotrzebowanie widzów na historie, które są zarówno istotne lokalnie, jak i globalnie. Podwójna tożsamość Chicago – jednocześnie wyraźnie amerykańska i niezwykle zróżnicowana, z polską diasporą współistniejącą z od dawna zakorzenionymi dzielnicami imigrantów – wydaje się szczególnie korzystna jako lokalizacja. Fabuła może poruszać tematy tożsamości, wysiedlenia i przynależności bez uciekania się do stereotypów, właśnie dzięki temu wielowarstwowemu charakterowi.
Według wstępnych rozmów z zespołem kreatywnym, ich strategia jest szczególnie nowatorska. Zamiast ślepo narzucać polską narrację na ulice Chicago, twórcy zasymilowali rytmy miasta, od odległych syren po stukot pociągu linii L. Korzystając z transportu publicznego, odwiedzając enklawy etniczne i wchodząc w interakcje z lokalnymi sklepami, bohaterowie angażują się w otoczenie, jakby byli częścią obsady. To nadaje historii poczucie realizmu, które często trudno osiągnąć, gdy produkcje wykraczają poza swoją kulturową strefę komfortu.
Pamiętam, że oglądając podobne produkcje w Nowym Jorku czy Londynie, czułem, że miasto istnieje, ale nie do końca żywe; przypominało raczej drogą tapetę niż żywą istotę.
Tutaj jednak obecność miasta jest niezwykle wyraźna: bohater zatrzymuje się na moście Michigan Avenue, gdzie wiatr znad jeziora wygładza kołnierz płaszcza i przyspiesza puls, albo mija obrazy w Pilsen, które szepczą historie starsze niż jakikolwiek scenariusz.
Jeden z pierwszych zwiastunów jasno pokazuje, że ten thriller nie daje się nabrać na łatwy glamour, przeplatając napięte dialogi o zdradzie i zaufaniu z obrazami lodowatego jeziora Michigan. Zamiast posłużyć za materiał na pocztówkę, pogoda Chicago – rześkie bryzy znad jeziora, nagłe ulewy – służy do podkręcenia nastroju. Dzięki tej decyzji serial ma tętno, które wydaje się jednocześnie intymne i rozległe. Chicago to nie tylko miejsce, w którym mieszkają bohaterowie; ono ich kształtuje.
Tematycznie, ten wybór scenerii skłania widzów do refleksji nad tym, jak ogrom miasta, które nigdy w pełni nie ujawnia się żadnemu przypadkowemu widzowi, nawiązuje do osobistych tajemnic. Polscy bohaterowie przemierzający boczne uliczki Chicago zmuszeni są do rozważenia tych samych tematów: lojalności, podejmowania decyzji i konsekwencji, ale w kontekście, który nieustannie kwestionuje ich uprzedzenia. Projekt miasta, obejmujący szerokie aleje, które nagle zamieniają się w boczne uliczki, oraz mosty, które zdają się wpadać w nicość, odzwierciedla misterne zagadki fabuły.
Seriale takie jak „Jedno spojrzenie” i „Błoto”, głęboko osadzone w polskiej topografii i wrażliwości, mogą być porównywane przez krytyków i widzów, którzy śledzili polską ofertę Netflixa. Jednak chicagowski thriller celowo stawia sobie szerszy cel. Celem jest pokazanie, że polska narracja potrafi dostosować się do nowych okoliczności, nie tracąc przy tym swojej emocjonalnej odrębności, a nie rezygnując z polskich korzeni. Ten serial dowodzi, że lokalne historie mogą podróżować, docierać do odbiorców i rezonować gdzie indziej, jeśli tylko da się im ku temu okazję, zamiast je odrzucać.
