Kiedy był młodszy, muzyka skrzypcowa była stałym elementem jego życia, a nie świadomą decyzją. Chociaż w dzieciństwie otaczali go aktorzy, muzyka była pierwszym językiem, który naprawdę rozumiał. Chociaż Antonín Holub zawsze był blisko sztuki, nie od razu uwierzył, że scena jest jego powołaniem.

Nie czuł się szczęściarzem, mimo że jego rodzice należą do czeskiej elity aktorskiej. Wręcz przeciwnie; zdawał sobie sprawę z wagi swojego nazwiska. Próbował dostać się do DAMU i JAMU, ale jego nazwisko nie działało jak bilet wstępu. Z perspektywy czasu wydaje się, że najwięcej zyskał na braku biletu.
| Imię i nazwisko | Antonín Holub |
|---|---|
| Zawód | Aktor teatralny |
| Rodzice | Radek Holub i Barbora Hrzánová |
| Edukacja | EMC de Paris; wcześniej Liceum Francuskie w Pradze |
| Aktywność zawodowa | Paryż, Praga; Teatry Kalich, Viola, Folies Bergère |
| Cechy wyróżniające | Wielojęzyczność, doświadczenie międzynarodowe |
| Źródło |
Zdecydował się pojechać do Paryża, zamiast podążać za schematem. Choć wydawało się to szalonym wyborem, okazało się całkiem mądre. Uczęszczał do EMC de Paris, szkoły kładącej nacisk na wszechstronność we wszystkim, od aktorstwa, przez taniec, po śpiew. Stał się kimś więcej niż tylko aktorem dzięki czasowi spędzonemu na występach na scenach Folies Bergère i Théâtre des Variqué.
Po powrocie do Pragi nie od razu trafił do teatru. Jednak dzięki paryskiej edukacji posiadł umiejętność, której wielu lokalnych artystów wciąż się uczyło: sztukę sceniczną w scenerii wymagającej zarówno wyobraźni, jak i dyscypliny. Od razu zaczął pracować w Teatrze Kalich i teraz występuje tam wspólnie z rodzicami.
W jednym z wywiadów podkreślił, że nikt we Francji nie wiedział, kim byli jego rodzice. Dla niego było to szczególnie formacyjne doświadczenie. Dało mu swobodę w sprawdzaniu siebie, jak uważał za stosowne. Powiedział: „Tutaj ludzie mnie rozpoznają, ale to nie znaczy, że mają rację”. W tym stwierdzeniu odbijała się cicha pewność siebie i niezwykła dojrzałość.
W Teatrze Kalich gra razem z matką i ojcem. Chociaż teoretycznie ta konfiguracja wydaje się przyjemna, wiąże się z nią presja. Publiczność automatycznie porównuje ich do siebie. Media podążają za rodzinnymi gestami. Jednak Antonínowi udało się dyskretnie zdystansować od tej historii. Nadal mieszka blisko Teatru Narodowego, ale jego rodzice nie są już głównym tematem jego pracy.
Mówi o swojej rodzinie z uczuciem, ale bez romantyzowania. Według jego matki, Barbory Hrzánovej, był sam w Paryżu. Ale wrócił z tarczą. Co więcej, wrócił ze świeżym spojrzeniem. Być może dlatego jego występy teatralne przyciągają zarówno sceptyczną publiczność, jak i recenzentów.
Przechodził między tematami z taką łatwością, że byłem zaskoczony. Podczas jednego z występów mówił o swojej pracy w Kalichu z taką pasją, że brzmiało to, jakby mówił o swoim teatrze, a nie tylko o miejscu pracy.
Wciąż interesuje się muzyką. Nadal gra. Nadal jest kompozytorem. Jego biegła znajomość języka angielskiego, francuskiego i czeskiego również stwarza mu możliwości. Zagrał w sztuce w Teatrze Viola, która wymagała zarówno rozwoju aktorskiego, jak i koncepcyjnego. Choć formalnie dopiero zaczynał, podszedł do tego tak, jakby miał dziesięć lat doświadczenia teatralnego.
Niewielu jego rówieśników ma tak udany początek. Rozwija swoją karierę w ciszy i bez zbędnego autopromocji. Ale jego ścieżka jest szczególnie widoczna właśnie z powodu tej powściągliwości. Antonín wydaje się mówić mniej, ale bardziej precyzyjnie, w świecie, w którym kakofonia informacji często przyćmiewa treść.
Historia rodziny Holubów pod pewnymi względami przypomina sztukę w sztuce. Podczas spektaklu „Mewa” Radek Holub spotkał Babę Hrzánovą i od razu się w niej zakochał. Po kilku dniach znajomości zapytał ją: „Wyjdziesz za mnie?”. Wybuchnęła śmiechem. Razem stworzyli aktora, który mimo ciężaru oczekiwań zbudował własną historię.
I to naprawdę wartościowa historia. Bo Antonín Holub nie gra „syna sławnych ludzi”. Nieustannie ją pokonuje – aż do momentu, gdy staje się postacią wyjątkową. Właściwie już nią jest.
