
Na początku sierpnia Pekin emanował spokojem, który nie kojarzy się z dużymi międzynarodowymi turniejami. Jednak energia była niezwykle skoncentrowana w halach olimpijskich, przypominając rój pszczół poruszających się w matematycznym rytmie. Każdy ekran miał celowe światło. Każde naciśnięcie klawisza miało znaczenie.
Niewielka grupa polskich studentów, z których część miała powiązania z Gdańskiem, przystąpiła do konkursu z cichą determinacją i wystartowała, wyznaczając nowy poziom wśród 75 drużyn z 61 różnych krajów. Wystąpili wyjątkowo dobrze w każdej kategorii, nie tylko wygrywając.
| Wydarzenie | II Międzynarodowa Olimpiada Sztucznej Inteligencji |
|---|---|
| Lokalizacja | Pekin, Chiny |
| Termin | 2–9 sierpnia 2025 |
| Liczba uczestników | 284 uczniów z 61 krajów |
| Indywidualny zwycięzca | Krzysztof Rojek (542,05 punktów) |
| Polscy złoci medaliści | Krzysztof Rojek, Dawid Kot, Tymoteusz Stępkowski |
| Wyniki drużynowe | 1. i 3. miejsce – drużyny z Polski |
| Uczniowie powiązani z Gdańskiem | Mateusz Kwietniewski, Tymoteusz Stępkowski (Uniwersyteckie LO w Toruniu) |
| Strona oficjalna wydarzenia | https://ioai-official.org/ |
Krzysztof Rojek, student z Wrocławia, był liderem indywidualnym z wynikiem 542,05 punktów, znacznie przewyższając swoich rówieśników. Jednak występy jego kolegów z drużyny, z których wielu pochodziło ze szkół w regionie gdańskim lub okolicach, były równie imponujące. Ich wspólne wysiłki pomogły Polsce zdobyć pierwsze i trzecie miejsce w zawodach drużynowych.
Ich podejście, stawiające przejrzystość ponad złożoność, było zaskakująco proste i niezwykle skuteczne. Stworzyli modele, które zostały znacząco ulepszone dzięki testom iteracyjnym i odniosły niezwykły sukces w symulacjach rzeczywistych, podejmując wyzwania związane ze sztuczną inteligencją, takie jak rozwiązywanie zagadek, a nie tylko programowanie.
Każdemu zespołowi przedstawiono sześć złożonych problemów, od klasyfikacji obrazów po użyteczną robotykę. Oprócz poprawnych odpowiedzi na pytania, studenci musieli stworzyć rozwiązania, które w krótkim czasie przetrwają krytykę. Polscy studenci podeszli do tych zadań z dbałością o szczegóły, która wydaje się naturalna, ale w rzeczywistości jest wynikiem wielu godzin świadomej praktyki.
To, co wyróżniało ich wyniki, to biegłość w posługiwaniu się abstrakcyjną logiką, a nie tylko kartami wyników. Nie szukali szybkich rozwiązań. Stworzyli solidne systemy, które mogły inteligentnie reagować na zmieniające się dane wejściowe, adaptując się i przeliczając. Można to porównać do obserwowania młodych mózgów aktywnie debugujących przyszłość.
Studenci ci doskonalili swoje umiejętności na długo przed wyjazdem do Chin, współpracując z instytucjami edukacyjnymi i ośrodkami szkoleniowymi, takimi jak Koło Olimpiady Internetowej Matematyki. Nauka w społeczności, nocne maratony kodowania i wykłady online prowadzone przez naukowców uniwersyteckich napędzały ich przygotowania, które często były autonomiczne i samosterowne. Pomimo niewielkiego finansowania ze strony państwa, ten zdecentralizowany model okazał się bardzo elastyczny.
Czytanie o przeszłości Rojka sprawiło, że poczułem subtelne wrażenie. Trzy lata temu nie miał nawet oficjalnego szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. A jednak oto był, na szczycie światowych list przebojów, ucząc się podstaw uczenia maszynowego w swojej sypialni. Myślałem o tym szczególe cały dzień.
Najlepszy polski zespół, w którego skład wchodzili Dawid Kot, Michał Karp, Mateusz Kwietniewski i Bartosz Trojan, wykorzystał strategiczną współpracę, aby zaprogramować sztuczną inteligencję do sterowania robotami w praktycznych sytuacjach. Wyzwanie było realistyczne: reagować na informacje z otoczenia i podejmować decyzje na bieżąco. Ich rozwiązanie nie tylko działało, ale jego szybkość i stabilność były szczególnie kreatywne.
Druga polska grupa, w której ponownie znaleźli się Rojek wraz z Janem Kociszewskim i Tymoteuszem Stępkowskim, niewiele im ustępowała. Ich metoda zademonstrowała sposób myślenia, który jest zazwyczaj obserwowany na poziomie studiów podyplomowych, i dogłębnie zrozumiała logikę projektowania i optymalizację.
Struktura wydarzenia składała się z dwóch rund – analitycznej i kreatywnej. Studenci byli zmuszeni połączyć wiedzę z praktyką dzięki temu dwuwarstwowemu projektowi, który testował zarówno teorię, jak i praktykę. Było to szczególnie pomocne w zaprezentowaniu wiedzy studentów, a także ich zdolności do myślenia pod presją.
Te osiągnięcia mają istotne implikacje dla szkolnictwa średniego. Dowodzą, że najwyższej klasy wydajność sztucznej inteligencji nie wymaga drogich laboratoriów ani dużych budżetów. Wymaga jednak dostępu – dostępu do zasobów, mentorów i systemu, który uznaje pasję za prawowitą walutę edukacyjną.
Inne kraje mogłyby wprowadzić elastyczne programy nauczania i strategicznie inwestować w szkolenia nauczycieli. Ten model służy jako wskazówka dla reformatorów edukacji na wczesnym etapie. Możliwe jest stworzenie kanałów pozyskiwania talentów, które nie są uzależnione wyłącznie od prestiżowych systemów uniwersyteckich, poprzez wspieranie kreatywności w połączeniu z umiejętnościami obliczeniowymi.
Wyniki zmieniły się znacznie szybciej, niż ktokolwiek przewidywał od czasu rozpoczęcia polskiej Olimpiady Sztucznej Inteligencji kilka lat temu. Polskie drużyny zdobyły już najwięcej medali w zaledwie dwóch międzynarodowych konkursach, zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo.
Od grup samokształceniowych w Gdańsku i Toruniu po miejsca na podium w Pekinie – ich historia wyraźnie wskazuje na to, że zdolności młodych talentów do interakcji ze złożoną technologią ulegają zmianie. A co najbardziej ekscytujące? Ci studenci nie tylko przygotowują się do przyszłości sztucznej inteligencji. To oni ją kształtują.
Wielu z tych studentów zbudowało swoje fundamenty w czasie pandemii, korzystając z prowadzonych przez społeczność przeglądów kodu, zasobów open source i warsztatów na Zoomie. Decydenci nie mogą ignorować wymiernych rezultatów, jakie przynosi ta pomysłowość.
Olimpiada w 2026 roku ma się odbyć w Abu Zabi. Konkurencja prawdopodobnie tam się zaostrzy. Jednak oczekiwania wobec polskiej delegacji również wzrosną. Podołają temu wyzwaniu i prawdopodobnie będą jeszcze bardziej się starać, sądząc po tegorocznej trajektorii.
Według jednego z trenerów, studenci z Gdańska byli „po cichu błyskotliwi”, co podkreślił również, że rzadko świętowali, dopóki wszystko nie zostało zweryfikowane. Kolejne pokolenie polskich innowatorów coraz częściej prezentuje takie nastawienie – zdyscyplinowanych, skromnych i niezwykle inteligentnych.
Za ich historią kryje się coś więcej niż kolekcja medali. To sygnał ostrzegawczy dla wszystkich systemów edukacyjnych. Studenci zazwyczaj stają na wysokości zadania, gdy są postrzegani jako przyszli projektanci i uczniowie. Co więcej, konsekwentnie przekraczają oczekiwania, gdy otrzymują wsparcie, nawet jeśli jest ono minimalne, ale znaczące.
Ci studenci to coś więcej niż tylko osoby rozwiązujące problemy. Są na nowo postrzegani. Ich sukces jest tak znaczący właśnie z tego powodu i będzie miał wpływ na długo po tym, jak medale zostaną schowane.
