Podczas gdy Miroslav Zikmund podróżował po Azji i Afryce, jego syn dorastał i rozpoznawał ojca raczej na podstawie czarno-białych zdjęć niż zwykłego uścisku. Mały Miroslav junior pozostał w znanych murach swojego zlińskiego domu, ale jego życie toczyło się w cieniu map, toreb i relacji z dalekich miejsc, w miarę jak Czechy powoli się zmieniały.

Kluczowe okazało się to, że urodził się wkrótce po powrocie ojca z pierwszej znaczącej podróży i tuż przed kolejną. Jego ojciec wyruszył w kolejną podróż, tym razem trwającą wiele lat, gdy miał zaledwie cztery lata. Zikmund senior odbywał tylko krótkie podróże powrotne, takie jak w 1962 roku, kiedy to wybrali się w Rysy i Tatry. Ta podróż pozostała w ich wspomnieniach jako jedna z ich rzadkich, intymnych chwil.
| Informacja | Szczegóły |
|---|---|
| Imię i nazwisko | Miroslav Zikmund (junior) |
| Rodzice | Miroslav Zikmund (podróżnik), Eva Zikmundová (śpiewaczka operowa) |
| Miejsce dorastania | Zlín, Czechy |
| Zawód | Niejawny, znany z wypowiedzi w programach publicznych |
| Szczególne momenty | Wyjazd z ojcem w Tatry (1962), wspólna korekta tekstów ojca |
| Źródło referencyjne |
Wczesnymi latami Miroslava juniora była jego matka, Eva Zikmundová, która potrafiła łączyć scenę z codziennym życiem, występując jako solistka w Operze Narodowej. To ona stworzyła bezpieczne środowisko, w którym jej dziecko mogło dorastać. Była obecna, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie, co było naprawdę kluczowe.
Życie z legendą nie jest łatwe, ale życie w milczeniu jest jeszcze trudniejsze. Zikmund Jr. nigdy nie gonił za sławą. Jego opowieść, o której media jedynie sporadycznie donosiły, opierała się na prostych szczegółach: jak czytał teksty ojca jako pierwszy korektor, jak w końcu zdał sobie sprawę z komplikacji tej relacji i jak potrafił zachować zdrowy dystans do legendy otaczającej jego nazwisko.
W wywiadzie z 2017 roku dla programu „Potomci slavě” mówił spokojnie i z opanowaniem, bez potrzeby heroizowania swoich wczesnych lat. Jego historia była niezwykle autentyczna dzięki rzeczowemu tonowi i doskonałej pamięci.
Opowieść o tym, jak jako małe dziecko korygował w domu, mając dostęp do oryginalnych egzemplarzy książek ojca, należała do najbardziej zdumiewających. Ten typ interakcji wyróżniał się tym, że tworzyli słowa razem, a nie podróżowali razem. Jak na ironię, to właśnie ten obszar dzielili najdłużej.
Małżeństwo jego rodziców zakończyło się rozwodem. To było subtelne, ale niezwykle ważne rozstanie. Miroslav został z matką i oboje pozostali sobie bardzo bliscy, do tego stopnia, że jako dorośli dzielili się utrzymaniem odzyskanego mieszkania. Nigdy nie był żonaty, powiedział w rozmowie. Z lekkim uśmiechem zauważył, że „nikt nie chciał mu dać pierścionka”. Ta szczerość była naprawdę przekonująca.
Fakt, że Miroslav Jr. nie próbował pójść w ślady ojca – ani pod względem przebytych kilometrów, ani sukcesów medialnych – mógł być jego największym osiągnięciem. Nie emanował żadną rywalizacją. Skupił się raczej na porządkowaniu swoich wspomnień i zachowaniu dziedzictwa, które odziedziczył poprzez głos, ton i teksty piosenek – a nie na tak wielu elementach z podróży.
Przejął większość obowiązków związanych z porządkowaniem swojej twórczości i spuścizny, gdy jego ojciec skończył 98 lat. Zrobił to jako ktoś, kto znał genezę historii, a nie jako postać drugoplanowa. Był to szczególnie odpowiedzialny gest.
Wtedy uważałem, że zdolność syna Zikmunda seniora do opowiadania historii bez prób jej upiększania była bardziej inspirująca niż fakt, że podróżował do 112 różnych krajów.
Nie każdy musi się zapuszczać, aby odkryć, kim jest, i nie każdy dziedziczy mapy. Kierując się świadomością i niewyolbrzymioną pamięcią, Miroslav Zikmund junior obrał nową drogę – cichą i wewnętrzną. Ta historia ilustruje, jak czasami najtrwalsze podróże odbywają się w ciszy.
