Twórcy filmów zawsze postrzegali Chicago jako punkt centralny wszelkich amerykańskich problemów, w tym rasowych, ekonomicznych i politycznych. Wielu fanów, zwłaszcza ze społeczności polsko-amerykańskiej, spodziewało się zobaczyć polski wpływ w ośmioodcinkowym serialu dokumentalnym o chicagowskiej mafii, który stacja AMC wypuściła w 2016 roku. Ku ich zdumieniu, twórcy wybrali coś innego: bardzo przejrzystą historię o organizacji przestępczej funkcjonującej jak korporacja oraz ścisłe trzymanie się faktów.

Wiele osób początkowo wydawało się dziwne, że serial został nakręcony w Nowej Zelandii. Jednak aby odtworzyć Chicago w latach 20. i 30. XX wieku, potrzebny był poziom dokładności, który nie jest już możliwy we współczesnej metropolii. Artyści stworzyli coś, co można by nazwać retro-realizmem miejskim, wykorzystując współczesne scenografie i rekonstrukcje komputerowe, wiernie oddając atmosferę epoki, a nie precyzyjnie ją odtwarzając.
Kluczowe informacje o serialu dokumentalnym „The Making of the Mob: Chicago”
| Kategoria | Informacje |
|---|---|
| Tytuł | The Making of the Mob: Chicago |
| Gatunek | Serial dokumentalno-fabularny (docu-drama) |
| Rok premiery | 2016 |
| Liczba odcinków | 8 |
| Producent wykonawczy | Stephen David |
| Główne miejsce realizacji | Studio West, Auckland, Nowa Zelandia |
| Nadawca | AMC |
| Tematyka | Historia chicagowskiej mafii, skupienie na Al Caponie i jego następstwie |
| Link referencyjny | https://en.wikipedia.org/wiki/The_Making_of_the_Mob:_Chicago |
Już od pierwszego odcinka było jasne, że fabuła nie będzie miała podtekstu etnicznego. Mafia była organizacją zbudowaną na pieniądzach, przemocy i lojalności, a nie na włoskiej legendzie. Pomimo włoskiego pochodzenia, Al Capone został przedstawiony nie jako romantyczny bohater filmów noir, a raczej jako skuteczny kontroler przestępczego przedsiębiorstwa. Polacy, którzy w tamtym czasie aktywnie i licznie działali w Chicago, nie stanowili istotnej części tej historii.
Było to rozczarowujące dla wielu widzów w Polsce i wśród polskiej diaspory. Nawet jeśli miało to charakter symboliczny, oczekiwali oni uznania i nawiązania do fabuły. Scenarzyści zdecydowali się jednak oprzeć na archiwach, które nie dostarczały dowodów na istnienie zorganizowanej polskiej mafii. Polacy nie są szefami przestępczości; są raczej opisywani jako robotnicy, właściciele sklepów i robotnicy przemysłowi w dokumentach migracyjnych. Legenda o „polskiej mafii w Chicago” była jednak bardziej mitem niż potwierdzonym faktem.
Historia została przedstawiona w szczególnie wciągający sposób. W serialu wykorzystano połączenie różnych mediów, w tym nagrania z epoki, archiwalne zdjęcia, profesjonalny komentarz i fikcyjne sytuacje z udziałem aktorów. Umiejętność utrzymania emocjonalnego dystansu wśród widzów, jednocześnie dogłębnie zagłębiając się w działalność mafii, sprawiła, że ten format okazał się szczególnie udany.
W jednej ze scen, ukazującej nocne spotkanie Capone i Torrio, aktorzy odegrali walkę o władzę ledwo słyszalnym szeptem. Scenariusz był surowy i brakowało w nim muzyki. Po obejrzeniu go po raz drugi zacząłem się zastanawiać, czy w tej ciszy nie kryje się więcej historii niż w hałaśliwych mitach przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
W produkcji nie było żadnych kompromisów. Nie próbowano tworzyć postaci ani zniekształcać prawdy, aby „sprzedać” serial określonej grupie demograficznej. „The Making of the Mob: Chicago” zostało zrealizowane w niezwykle kontrolowany sposób w świecie, w którym prawdziwa zbrodnia często równa się estetyce tabloidów. Choć nie była to historia brzydka, była brutalna. Zamiast alarmować, wyjaśniała. Analizowała, a nie oskarżała.
Pomimo pojawienia się w regionalnym folklorze, polska opowieść nie doczekała się ekranizacji, co może wyjść na dobre. Czasami bowiem prosta historia jest lepsza od tej przesadzonej. Co więcej, choć Polacy stanowili znaczną część klasy robotniczej Chicago, mieli niewielki wpływ na strukturę organizacyjną mafii. Ich wykluczenie z serialu nie jest zatem pominięciem, lecz raczej dowodem na jej wiarygodność.
Ten serial był niezwykle przydatny z edukacyjnego punktu widzenia. Funkcjonował jako uporządkowana historia przemocy w tamtych czasach, skierowana do młodszej widowni, niezaznajomionej z realiami Ameryki w epoce prohibicji. Dał badaczom punkt odniesienia do łączenia faktów z narracją wizualną. Ponadto przypomniał polskiej społeczności, że nasze zbiorowe wyobrażenia czasami odbiegają od rzeczywistości, co mogło być nieprzyjemne.
Program powstał w okresie znacznego wzrostu zainteresowania filmami dokumentalnymi. Choć Netflix, HBO i AMC rywalizowały pod względem formatu, niewiele z tych programów miało dobrze zaplanowaną narrację i równie spójną strukturę. Pod tym względem inicjatywa Stephena Davida była godna podziwu, zarówno ze względu na treść, jak i podejście.
